Turcja - nurkowanie

Nurkowanie w Turcji, czyli angielski dla początkujących i zaawansowanych

Fethiye to 50-tysieczne miasto portowe na skraju historycznego obszaru Turcji - Licji. Zatoka Fethiye jest częścią południowo-zachodniego śródziemnomorskiego wybrzeża Turcji, otoczona szczytami pasm Tauru Zachodniego (Licyjskiego) sięgającymi często wysokości ponad 3000 m n.p.m. Stanowi to o wyjątkowej urodzie tej części regionu, gdzie wysokie góry wznoszą się prawie wzdłuż całego licyjskiego wybrzeża. Jak informują przewodniki to także tutaj zaczyna się jedyny znakowany szlak górski tzw. droga licyjska.

Góry wyglądają zachęcająco jednak biorąc pod uwagę panujące temperatury (powyżej 30 C), egzotyczną infrastrukturę i trudności ze zdobyciem przyzwoitej mapy, trzeba dobrze zaplanować czas i miejsce uprawiania górskich wędrówek czy wspinaczki. Jednak wybrzeże w Fethiye i okolicy to przede wszystkim niezwykłe i atrakcyjne miejsce do zanurzenia się w Morzu Śródziemnym.

Przygotowania wyjazdu

Pierwszy kontakt z bazami nurkowymi w Fethiye zaczął się jeszcze przed wyjazdem, czyli od przeszukania danych w Internecie. Zaskakująca była spora ilość ofert, dobrze opracowanych i ze stosunkowo łatwym dostępem do możliwości nawiązania bezpośredniego kontaktu. Korespondencję prowadziłem z dwoma bazami otrzymując coraz więcej informacji o szczegółach nurkowań i organizacji pobytu. Pierwsze zaskoczenie - wiadomości nadchodziły błyskawicznie i pisane znakomitą angielszczyzną - mila odmiana po kłopotach z kontaktem z bazami w Chorwacji, we Włoszech, nie wspominając o np. Czarnogórze.

nurkowanie Turcja Fethiye
Alan i ekipa EDC

Do wyboru zostawiłem sobie dwie oferty, które dodatkowo zawierały dopisek, że bazą kieruje "english owner". O reszcie zdecydował właściwie przypadek. Spacerując w niedzielę szaloną uliczką w Olüdeniz (15 km od Fethiye) - tętniącym życiem od świtu do świtu pasażem dziesiątek barów, restauracji i sklepów - późnym wieczorem dotarłem przed jasno oświetlone biuro z napisem European Diving Centre (EDC). Było to jedno z miejsc, z którym korespondowałem jeszcze z Polski. Jako ciekawostkę dodam, że biuro jest otwarte codziennie, także wieczorem od 21.00 do północy, czyli w czasie kiedy najprzyjemniej załatwia się formalności związane z planowaniem nurkowania.

nurkowanie Turcja Fethiye

łódka EDC w porcie

Gdy tylko zacząłem zwracać uwagę na wielobarwne ogłoszenia, zostałem, lokalnym zwyczajem, dostrzeżony przez pracownika biura, wciągnięty do wnętrza i zaczęła się rozmowa o praktycznej stronie organizacji nurkowania. Uśmiechnięty i kompetentny Feti przedstawił mi wszystkie warunki i zasady dotyczące skorzystania z oferty EDC: mikrobus podjedzie pod hotel, zabierze mnie do Fethiye, tam jest siedziba European Diving Centre, następnie wypływamy, trzy nurkowania, posiłek, powrót i bus odwozi mnie do hotelu.

nurkowanie Turcja Fethiye

baza EDC w Fethiye

Wyjazd ok. 8.15, powrót ok. 18.30. Tak, mogę zabrać osobę towarzyszącą, nie, nie muszę nurkować codziennie… Oglądam zdjęcia łódki, listę miejsc nurkowych, które nic mi nie mówią, kątem oka dostrzegam w biurze tablicę, że EDC jest 5 Star PADI Centre.

nurkowanie Turcja Fethiye

Vahit sprawdza ekipę

Dalej rozmowa toczy się o moich kwalifikacjach, ostatnich nurkowaniach, potrzebnym sprzęcie (wszystko przytaszczyłem ze sobą) i w końcu o cenach. W Fethiye, Olüdeniz i okolicy ceny podawane są w trzech walutach - angielskich funtach, euro i tureckich lirach. Zaopatrzony w kontynentalne euro proszę o przeliczenie cen na tą walutę. Feti stuka w kalkulator i pierwsza cena to 55 euro za 1 dzień nurkowania, potem patrzy na mnie z uśmiechem, zastanawia się sekundę i proponuje, że "jak dla mnie" to będzie 50 euro za dzień. Nie chciałbym sugerować, że miałem jakikolwiek wpływ na uzyskanie takiej ceny, może tylko przez kilka chwil robiłem wrażenie, jakbym się zastanawiał. Dla osoby towarzyszącej cena z dzień wynosi 20 euro (dojazd, posiłek na łódce, powrót). Potwierdzam zainteresowanie pięcioma dniami nurkowania - środa, czwartek, piątek i potem poniedziałek i wtorek (w niedziele nie ma nurkowań). Jednak ostrożnie zgadzam się na zapłacenie za pierwszy dzień - dla sprawdzenia jak będzie w praktyce. Otrzymuję kwit z wszystkimi informacjami, "piątka" na zgodę i przechodzimy do dalszej części oferty - Feti proponuje mi wisiorek z ziarenkiem ryżu, na którym może wypisać moje imię i wiele innych treści, jednak rezygnuję i spędzam resztę wieczoru w Tequilla Bar przy szklance mojito.

Baza nurkowa

W środę rano punktualnie o 8.15 pod hotel podjeżdża mikrobus i ruszamy przez góry do Fethiye. Część miejsc w busie zajęta jest już przez innych amatorów nurkowania. Jestem jedynym obcokrajowcem w towarzystwie Anglików (i Angielek) - i tak już pozostanie do końca nurkowań z EDC. Bus zbiera po drodze klientów z okolicznych hoteli i do bazy docieramy ok. 9.00.

Siedziba European Diving Centre (the only British owned, British run and British insured) znajduje się przy ulicy biegnącej wzdłuż mariny Fethiye. W budynku zajmowanym przez EDC umieszczono biura, przestronny barek, przechowalnię sprzętu, a na dwóch tarasach kwitnie życie towarzyskie, kursanci wypełniają testy, głodni i spragnieni korzystają z okazji możliwości zjedzenia kanapki albo wypicia kubka kawy. Ja trafiam do kolejki z formalnościami. Wita mnie "kierowniczka" bazy Hilary (to z nią wymieniałem maile), okazuję kwit wpłaty, umawiam się na następne płatności, potwierdzam plany na najbliższe dni, następnie mam do wyboru dwa stoliki: jeden z napisem "beginners" i drugi z napisem "experts". Kieruje się do drugiego.

Pracownik bazy zapisuje moje dane, wymagania dotyczące sprzętu, datę ostatniego nurkowania oraz wręcza mi standardowy formularz "chorobowy" PADI do wypełnienia i podpisania. To pierwsze wrażenie - przestrzegania procedur i zasad, drobiazgowe notowanie większości czynności związanych z nurkowaniem i z przestrzeganiem zasad bezpieczeństwa. Z podobną dokładnością nie spotkałem się do tej pory w żadnej innej bazie PADI.

nurkowanie Turcja Fethiye

przykładowe wybrzeże w turcji 

A teraz kilka dygresji. Fethiye i okolice opanowane są przez turystów z Anglii. Wszystko jest dostosowane do brytyjskich wymagań i zwyczajów - od obowiązującego wszędzie posługiwania się językiem angielskim po dostępny w restauracjach 24 godziny na dobę "english breakfast". Także usługi jak np. nurkowanie nastawione są na spełnienie wymagań angielskich gości. Warto o tym pamiętać przed przyjazdem i powtórzyć angielską (nie amerykańską!) gramatykę i słówka. Na miejscu praktyczny angielski we wszystkich jego odmianach będziemy mieli w bonusie.

Baza European Diving Centre powstała w Fethiye 21 lat temu. Jej właścicielem jest Alan Turner, a cała ekipa stałych pracowników to 12 osób, wśród których są instruktorzy pochodzący z Anglii i z Turcji. Baza działa od kwietnia do października i oferuje pełny zakres kursów PADI oraz nurkowania w akwenie wokół Zatoki Fethiye. Dla większych grup zorganizowanych istniej możliwość przygotowania specjalnej oferty nurkowań - według życzenia.

Po załatwieniu formalności i ustaleniu sprawa technicznych przenosimy się na łódkę. "Dignity" cumuje przy nabrzeżu naprzeciw siedziby EDC. Łódka może zabrać sporą grupę nurków i pasażerów. Najliczniejsza grupa, w której się znalazłem liczyła ponad 20 osób plus załoga - instruktorzy, obsługa statku, osoby towarzyszące.

Na dolnym pokładzie znajduje się sprzęt - kilkadziesiąt stalowych 12-stek, na wieszakach jackety i pianki, automaty i ABC, w skrzynkach pasy balastowe, w beczkach woda do płukania wyposażenia. Na górnym pokładzie materace do "smażenia" amatorów kąpieli słonecznych, sterówka i miejsce pod płóciennym daszkiem. Około 9.30 odbijamy od wybrzeża i kierujemy się na południowy wschód, omijając wcinające się w zatokę wzgórza i skaliste wyspy.

Nurkowanie

Dla nurków z grupy "expert" oferuje się trzy nurkowania dziennie. Początkujący i kursanci nurkują zazwyczaj dwa razy zgodnie z planem danego kursu. Pierwsze nurkowanie odbywa się zazwyczaj na głębokość 30-35 metrów, drugie do 25 m i trzecie do ok. 18 m. Między pierwszym a drugim jest ok. 1 godz. przerwy, po drugim serwowany jest posiłek (napoje płatne dodatkowo) i przerwa trwa około 1,5 godziny.

Nurkowie dzieleni są na mniejsze grupy, z których każda ma swojego instruktora-przewodnika. Znowu zaskoczenie wywołane drobiazgowym przestrzeganiem procedur. W trakcie odprawy za każdym razem przedstawiany jest plan nurkowania, wskazuje się partnerów, powtarzane są podstawowe znaki nurkowe i zasada: sygnalizujemy, gdy ciśnienie w butli osiągnie 120 barów, przy 70 rozpoczynamy wynurzenie i na 5 metrach obowiązkowy przystanek bezpieczeństwa. Dodatkowo każdy nurek zgłasza przed nurkowaniem ciśnienie w butli i to samo po zakończeniu nurkowania - wszystko jest zapisywane i trafia do protokołu każdego nurkowania (!).

nurkowanie Turcja Fethiye

kurs w Dalyan Bay

Spore zdziwienie wywołuje moja pianka - jest zbyt ciepła (większość nurkuje w 3 milimetrowych "krótkich" piankach, w płetwach kaloszowych, bez rękawic) jednak zostaję przy moim sprawdzonym wyposażeniu, dokładając tylko trochę więcej balastu do kieszeni jacketu. Zdziwienie ekipy było uzasadnione - woda na głębokości 30 m ma temperaturę 26-27 C, nie wspominając już o słońcu prażącym na łódce. Jakoś jednak wytrzymałem do końca…

Pierwsze nurkowanie odbywa się albo z "dojazdem" - łódka przepływa do miejsca wynurzenia, albo w jednej z wielu bezludnych zatok, gdzie ekipa cumuje łódkę na cały dzień. W zatokach odbywają się kursy dla początkujących, można popływać w przerwach w nurkowaniu albo posiedzieć na małej plaży, którą przez cały dzień mamy "na wyłączność".

Tygodniowy program nurkowań z Fethiye obejmuje najciekawsze miejsca w odległości 40-60 min rejsu z portu. Cumujemy w zatokach Dalyan Bay, Octopus Bay, Yellowstone Bay. Największe wrażenie robią na mnie nurkowania w miejscach nazwanych Three Tunnels i Aladyn Cavern - z rewelacyjnymi przejściami systemem podwodnych grot i tuneli. Dodatkowo w Pieczarze Aladyna wynurzamy się na chwilę w skalnej studni, do której z góry wpadają ostre promienie słońca.

nurkowanie Turcja Fethiye

przy grocie Aladyna

Wracamy podwodnym przejściem w pobliże łodzi. Maksymalna głębokość nie przekracza 25 m a w tunelach jest na tyle jasno, że nie ma potrzeby używania latarki. Inne miejsca to np. Amphoras z zatopionymi skorupami dzbanów i glinianych mis, Aquarium czy groty przy Yellowstone Rift.

Pewne rozczarowanie mogło spotkać amatorów podglądania podwodnych stworów. Ryb było niewiele i raczej drobnica. Ten brak zadośćuczyniło dwukrotne spotkanie ze sporym (ok. 1,5 m) grouperem (granik wielki) szalejącym nerwowo w pobliżu skalnego nawisu na tle piaszczystego dna przy Yellowstone. Oprócz tego pokazywały się cornetfish’e, obladé i mendole. Jednak jak uprzedzał Alan: " w Morzu Śródziemnym albo jest wszystko albo nie ma nic". Amatorom podwodnych fotografii nie brakowało jednak fantastycznych formacji skalnych, jaskiń, gry świateł w przejrzystej jak kryształ wodzie.

Nurkowałem praktycznie z wszystkimi instruktorami z bazy. Za wyjątkiem pań instruktorek, które koncentrowały się przede wszystkim na indywidualnej opiece nad nurkującymi paniami. Szczególnie dobrze wspominam wyprawy z Vahitem, tureckim instruktorem PADI oraz z szefem, czyli Alanem. Inteligentne, oszczędne i spokojne prowadzenie grupy bez zbędnych ruchów czy natarczywej kontroli dawało najwięcej satysfakcji i radości z zanurzenia.

nurkowanie Turcja Fethiye

marina w Fethiye

Po pięciu dniach nurkowania (15 zanurzeń) miałem zamiar pożegnać się z ekipą EDC jednak przed wyjazdem z bazy zaczęli mnie namawiać na jeszcze jedną turę - wszyscy zgodnie twierdzili, że następnego dnia będzie nurkowanie w najpiękniejszym miejscu w okolicy. Nie można było nie ulec pokusie…

Pierwsze głębokie nurkowanie następnego dnia polegało na opłynięciu Balabane Island - skalistej wysepki, której strome ściany sięgają do 150 m w głąb toni. Płyniemy wzdłuż skały mając, z jednej strony najbardziej wymyślne kształty kamiennych bloków a pod sobą ginącą w mroku głębię. Prawie 50 minut nurkowania mija zbyt szybko. Do końca dnia odwiedzamy jeszcze Stingray Point i Octopus Bay.

Powrót do bazy, pakowanie sprzętu, pożegnania, wymiana adresów i szczery żal rozstania z zawsze życzliwą, nie stroniącą od żartów i turecko-angielskiego sarkazmu ekipą.

Komentarz nr 1

W całej mojej, skromnej, co prawda, karierze nurka nigdy nie miałem do czynienia z bazą gdzie tak rygorystycznie przestrzegano zasad bezpieczeństwa przed, w czasie i po nurkowaniu. Bez względu na to czy jest to wynik własnej kultury prowadzenia bazy, czy po prostu stosowanie się do ogólnie przyjętych standardów prowadzenia działalności podwodnej sytuacja taka daje olbrzymie poczucie komfortu i pewności. Dodatkowo towarzyszyła temu perfekcyjna organizacja wypraw i nurkowań (np. podawanie komunikatów ile czasu mamy na przygotowanie do zanurzenia, wystarczający czas na buddy control czy wyważenie itp.). możliwość porozmawiania z ekipą EDC, przemyślany system korzystania i przechowywania sprzętu, wreszcie czas na relaks i chwile oddechu przy zaprawionym sokiem z limonki tureckim piwie.

Wszystkim polecam odwiedzenie i nurkowanie z sympatycznymi i kompetentnymi Angolami z European Diving Centre w Fethiye: www.europeandivingcentre.com . 18 nurkowań w 6 dni nie zawiedzie nikogo kto po prostu lubi ten sport.
A wśród towarzyszy nurkowania typy jak wszędzie - zawsze trafi się przemądrzały gaduła zamęczający wszystkich opowieściami o swoich doświadczeniach i przygodach, pewny siebie mięśniak, któremu nie uda się żadna próba poprawnego zanurzenia, straszy pan, który tak intensywnie sprawdzał mój sprzęt przed wejściem do wody, że musiałem na nowo zapinać wszystkie klamerki, panienka - ulubienica instruktora, którą koniecznie i bezskutecznie chciał oduczyć pływania w pozycji "konik morski", sympatyczny partner, któremu można pomóc doładować kamieni do jacketu i milcząca lady, której białe nogi obserwowaliśmy po tym, jak wypchnęło ją na powierzchnię w połowie trasy. To jednak drobiazgi w niczym nie zmieniające najlepszej opinii o ekipie EDC.

Komentarz nr 1

Olüdeniz to znakomita miejscowość wypoczynkowa na tureckim wybrzeżu. Zabudowana wyłącznie niskimi, kameralnymi hotelami, otoczona górami spadającymi aż do zatoki, gdzie dominuje podobno najpiękniejsza plaża na świecie (wg. przewodników) ze sławną Laguną (park narodowy, wejście płatne) i możliwością zażywania sportów nawodnych. Olüdeniz to także światowej sławy miejsce uprawiania paraglidingu - paralotniarstwa. Codziennie ze szczytu Baba Gaği (1969 m n.p.m.) startuje kilkadziesiąt skrzydeł z uwieszonymi instruktorami i ich pasażerami. Po około 30-minutowym kołowaniu lądują (najczęściej) na nabrzeżnym deptaku. Nad woda unoszą się ciągnięte za motorówkami spadochrony, a z plaży odbijają statki i stateczki w rejs do 12 Wysp lub do Doliny Motyli.

Wieczorem miasteczko wrzuca tryb "spacerowy": kuszą restauracje z tradycyjną kuchnią turecką, włoską, meksykańska, chińską czy, nie może być inaczej - angielską. Do tego mnóstwo sklepów i bazarów, pokazy sztukmistrzów i warsztaty lokalnych rzemieślników, gabinety lekarskie otwarte 24 godziny na dobę, biura turystyczne gdzie można wykupić wszystkie okoliczne atrakcje, bankomaty oferujące wypłatę w trzech walutach (funt, euro i liry) itd., itp. Wszystko w sam raz by następny dzień odespać na leżaku nad basenem.

Nie sprawdziły się ostrzeżenia przed "klątwą sułtana" ( w Egipcie "klątwa faraona" sprawdziła się jak najbardziej) - znakomite i różnorodne dania kuchni tureckiej jedzone tu i tam pozostawiły tylko apetyt na dokładkę. W pamięci pozostaje jeszcze gościnność, uśmiech i życzliwość wszystkich, którzy dbają o spełnienie naszej naturalnej potrzeby wypoczynku i / lub dobrej zabawy.

Jacek Adamczyk, Kraków, wrzesień 2011.