Wypadek nurkowy - alkohol i odwodnienie.

Alkohol i odwodnienie to jedna z przyczyn choroby dekompresyjnej. Pewnie wiele osób o tym czytało, ale czy bierze to sobie do serca. Może opis rzeczywistego wypadku pozwoli bardziej poważnie podejść do tego tematu.

Wypadek nurkowy - alkohol i odwodnienie

Razem z kolegami z klubu wybraliśmy się na wyjazd nurkowy w rejon Lublina. Miałem tego dnia zaplanowane dwa nurkowania, pierwsze nurkowanie na głębokość ok. 40m.

Dzień był bardzo gorący, bardzo to odczuwałem, gdyż dzień wcześniej wypiłem ok. 0.5 litra wódki. Wczorajszą imprezę zakończyłem około godziny 20:00 ,dzisiaj miałem rozpocząć nurkowanie o 12:00 . Nurkowanie odbyło się zgodnie z planem.

Po godzinie byłem na brzegu i rozbierałem się ze sprzętu, do zaplanowanego drugiego nurkowania pozostało mi około 1.5godziny. Drugie nurkowanie zaplanowałem na głębokość 20 m.

W trakcie przygotowań do drugiego nurkowania poczułem zawroty głowy (uczycie podobne do tego jak wypije się od razu pewną dawkę alkoholu), zdążyłem wyjąć ręce i głowę z suchara i szybko się położyłem, choć nie wiem czy nie upadłem.

Koledzy pomogli mi się rozebrać i dali do picia wodę (w tym dniu było bardzo gorąco). W głowie mi się tak kręciło, że myślałem że cały świat się zaraz przewróci. Najgorsze było jakiekolwiek poruszanie głową, wtedy następowały nudności i bóle głowy. Po kilkunastu minutach został podany mi tlen. Po 3 godzinach od zdarzenia poczułem się nieco "lepiej", przez kolegów zostałem zapakowany do samochodu i po telefonicznej konsultacji z KOMH (Krajowy Ośrodek Medycyny Hiperbarycznej) pojechaliśmy do Gdyni. W trakcie jazdy znajdowałem się w pozycji półsiedzącej, dla normalnego człowieka wygodnej natomiast dla mnie bardzo męczącej.

Po kilku godzinach jazdy znalazłem się na oddziale. Po kilku godzinach obserwacji zostałem przewieziony do komory w której spędziłem ok.6 godzin. Z komory wyszedłem o własnych siłach. Następnego dnia dostałem wypis. Miałem DCS postaci przedsionkowej. W trakcie badań otrzymałem informacje o odwodnieniu organizmu.

Po tym zdarzeniu nurkuje dalej jednak bardzo restrykcyjnie podchodzę do spożywania alkoholu w dniu poprzedzającym nurkowanie , oraz picia kawy (której w dniu nurkowania wypiłem ze trzy). W dniu zdarzenia miałem 35 lat przy 182 cm wzrostu o około 100 kilogramach wagi. Jeżeli chodzi o moją sprawność co najmniej dwa razy w tygodniu jestem na basenie lub tatami (mata do ćwiczeń).


Niestety prawie rok później miałem znowu wypadek w trakcie nurkowania.

Postanowiliśmy z kolegami z klubu zanurkować w pobliskim zbiorniku. Był piękny letni dzień. Po ogarnięciu sprzętu dotarliśmy nad zbiornik . Zaplanowaliśmy dwa nury. Pierwszy rozpoznawczy na głębokość max 20m , drugi lajtowy z dziećmi na głębokość ok. max 9m.

I tak też rozpoczęliśmy realizacje naszego planu. Wszedłem jako pierwszy z bratem, aby rozpoznać miejsca przed nurkowaniem z dzieciakami.

Wykonaliśmy nurka na głębokość około 18m w czasie 50minut, pamiętam że woda pod termokliną była bardzo zimna, gdzieś 2-3 oC . Po zakończonym nurkowaniu zrzuciłem sprzęt i pomagałem ubierać się dzieciakom.

Zaczęło mi się kręcić w głowie, kiedy córce zakładałem pas balastowy. Pomny zdarzenia sprzed roku poszedłem do samochodu i się położyłem. Pooddychałem tlenem 1,5 godziny, po czym koledzy spakowali mnie i pojechaliśmy do domu.

Objawy nie były tak dokuczliwe jak w moim poprzednim zdarzeniu więc wykonałem telefon do KOMH i udałem się na izbę przyjęć naszego szpitala. Jak opisałem swoje dolegliwości pielęgniarce, nagle sporo osób zaczęło oglądać nurka po "wypadku". Byłem obiektem niezdrowej sensacji. Gdy przyszła lekarka poinformowałem ją, że dzwoniłem do KOMH i lekarz z którym rozmawiałem prosił o kontakt w moim przypadku, nawet wybrałem numer i prosiłem panią doktor o rozmowę. Niestety pani doktor była najmądrzejsza i nie potrzebowała konsultacji z specjalistą, postanowiła wdrożyć własne leczenie. Na szczęście był ze mnę brat , który podjął szybką decyzję - jedziemy do Gdyni.

Następnego dnia zostałem przyjęty na oddział w KOMH. Po badaniach nie stwierdzono u mnie choroby nurkowej. Diagnoza była następująca, uszkodzenie nerwu słuch w prawym uchu, dostałem leki po których objawy całkowicie ustąpiły.

Zaproponowano mi także leczenie w komorze hiperbarycznej (ponoć przyspiesza proces leczenia). Odbyłem około 20 sesji 45 minutowych. Po powrocie do domu nie miałem żadnych przeciwwskazań do nurkowania. Przypadek, który mnie spotkał mógł mi się przydarzyć na boisku, korcie lub podczas spaceru. Podobno u wielu ludzi takie przypadki mają miejsce i są leczone przez laryngologa.