Niewłaściwie odkręcona butla

Pierwsze moje zejście pod wodę i już wiedziałem że moja dotychczasowa pasja czyli żeglarstwo (posiadam stopień instruktora żeglarstwa) przeszła na drugi plan. Tydzień później byłem już na kursie OWD PADI. O rany jak mnie wciągnęło. Po miesiącu byłem AOWD PADI.

Po kursie OWD z przykrością stwierdziłem, że oprócz instruktora znam tylko kilka osób, które nurkują i to jeszcze z poza mojego miasta, a ja chciałem pod wodę. Chęć do nurkowania w gronie znajomych spowodowała, że wpadłem na pomysł, aby zarazić nurkowaniem mojego przyjaciela, z którym spędzałem dotychczas, każdą wolną chwilę na żaglach.

Oczywiście załapał bakcyla i od tej pory z jeszcze jednym naszym friendem, każdy weekend spędzali w Krakowie na kursie OWD. Ja oczywiście już jako OWD razem z nimi schodziłem pod wodę, lekko z boku przyglądałem się jak ćwiczą zalewanie maski, oddychanie partnerskie oraz wszystkie ćwiczenia, które ja całkiem niedawno przerabiałem.

Przed każdym wejściem do wody sprawdzaliśmy się nawzajem, wykonując pięciopunktowe sprawdzenie bezpieczeństwa, aby mieć pewność, ze sprzęt naszego partnera jest w pełni sprawny oraz aby poznać jego konfigurację. O sprawdzeniu bezpieczeństwa instruktor przypominał przed każdym nurkowaniem.

Przed ostatnim nurkowaniem na kursie, instruktor zaproponował aby po zakończeniu wszystkich ćwiczeń grupa popłynęła na wycieczkę. Do wody weszły dwie grupy, instruktor z kursantami i ja z kolegą. Ustalenia były następujące: grupy nurkują osobno, ale spotykają się za pół godziny na powierzchni wody i wszyscy razem płyniemy na wycieczkę.

W czasie, gdy koledzy kursanci kończyli kurs ja nurkowałem z kolegą. Niestety zapomniałem o jednej z ważniejszych rzeczy przed nurkowaniem, czyli skoczyć za krzaczek i w trakcie nurkowania musiałem w tempie ekspresowym wyskoczyłem na brzeg. Na powierzchni nerwowo odpinałem cały sprzęt i jak przecinak pobiegłem do najbliższego drzewa. Ufff co za ulga, pomyślałem wracając do wody. Już całkiem spokojnie zacząłem się ubierać. Nurkowanie, pobyt na powierzchni i ponowne ubieranie, zajęło dokładnie tyle czasu ile grupa potrzebowała, aby zakończyć wszystkie ćwiczenia i wypłynąć na powierzchnię, więc kiedy grupa z instruktorem wypłynęła, czekałem już na nich i byłem gotowy do nurkowania.

Niestety po wyjściu chłopaków na powierzchnię okazało się, że zmarzli na tyle, ze chcą wyjść z wody. Podobnie chciał zrobić mój partner. Wiedziałem już, że wspólnego nura nici.

Instruktor zaproponował jednak, że skoro tak bardzo chcę, to możemy jeszcze zejść razem, tak na 20 min przy ściance na 18m. Radość moja była tym większa że miał to być mój najgłębszy nurek. Podpłynęliśmy do ścianki, pokazaliśmy sobie okejkę i zaczęliśmy zanurzanie. Płynąłem głowa w głowę z instruktorem, po jego prawej stronie, po mojej prawej stronie była piękna wapienna skała, schodząca pionowo w dół. Płynąc wzdłuż ściany, stopniowo zwiększaliśmy głębokość. Tak osiągnęliśmy 10m była 6 albo 7 minuta nurkowania. Dalsze zanurzanie miało być bardziej pionowe.

No i się zaczęło . Na głębokości ok 12 m poczułem, że mój automat zaczyna ciężko podawać, każdy łyk powietrza musiałem wydzierać z automatu, na 15m automat zaczął przerywać. Zacząłem się krztusić, kaszleć i pomyślałem, o rany, nie mam powietrza. NIE MAM POWIETRZA.

Musiałem chyba zapukać oczami w maskę bo nie zdążyłem pokazać magicznego ruchu ręką przy szyi, oznaczającego “nie mam powietrza podaj mi powietrze", gdy zobaczyłem mojego instruktora z octopusem w wyciągniętej ręce i wpychającego mi go do ust. I pytanie czy wszystko "OK" ?, No pokaż, że "OK" pomyślałem widząc zmarszczone brwi mojego instruktora. OK pokazałem "OK". Byłem tak skołowany tą sytuacją że chciałem jak najszybciej znaleźć się na powierzchni.

Ale nie tak szybko !!!!!!! , zrozumiałem gdy poczułem szarpnięcie za rękaw. Tak wiem, mam wynurzać się powoli. "OK" wynurzam się powoli.

Podczas wynurzania zobaczyłem jak instruktor przez chwile oddycha z mojego automatu, który mnie zawiódł, spoglądając jednocześnie na manometr, manometr wskazywał 80at. Popatrzył na mnie i pokiwał głową. Ups pomyślałem czyżbym ja coś sknocił. Powoli wynurzyliśmy się robiąc przystanek bezpieczeństwa na 5m.

Przy drabince czekali moi koledzy. Wyczuwali, ze coś poszło nie tak. Widzieli nasze wynurzenie, które nie było zgodne z planem nurkowania, słyszeli nerwową rozmowę zakończoną słowami instruktora "spokojnie, płyniemy po powierzchni do brzegu, tam pogadamy" . Koledzy pomogli wyjść nam z wody na brzeg po drabince. Miny mieli nie tęgie, ponieważ jak się później okazało byłem tak zdenerwowany że przygryzłem sobie wargę i miałem krew na ustach. Chyba tylko obecność i spokój instruktora odwiodła ich od zamiaru krzyknięcia NA CAŁE GARDŁO LUDZIE WYPADEK.

Po wyjściu na brzeg rozebrałem się ze sprzętu i padło pytanie które mnie całkowicie zaskoczyło.

Wiesz gdzie popełniłeś błąd ??? Ja , błąd , niemożliwe!! To automat mnie zawiódł, przecież chwilkę wcześniej pływaliśmy razem i nie było żadnego problemu. WIEC GDZIE TU MÓJ BŁĄD ?????

Jak się okazało podczas bardzo szybkiego zdejmowania sprzętu a robiłem to sam w wiadomej sytuacji, musiałem bezwiednie przykręcić zawór butli i ubierając się ponownie nie odkręciłem go. Problem polegał na tym, że zawór w butli nie został zakręcony całkowicie i na powierzchni wody automat podawał dobrze.

Na moje szczęście wszystko zakończyło się dobrze. Teraz przed każdym nurkowaniem nie wejdę do wody jeśli nie sprawdzę siebie i mojego partnura. Bezpieczeństwo ponad wszystko.

Bolo

 

Jako komentarz proponuję stronę "Dlaczego odkręcenie zaworu odcinającego jest ważne?"