Wyrwany wąż średniego ciśnienia.

...a było tak:

drugie nurkowanie w tym dniu, rejon - na południe od Hurghady, rafa "El Desha", w rejonie nurkowania płaskie dno o zmiennym nachyleniu i głębokości od 8 do ok.20metrów

skład ekipy:

  • 3 nurkujących rekreacyjnie (2x OWD - doświadczenie ok 25 nurkowań, 1x AOWD - doświadczenie ok 50 nurkowań)
  •  instruktor prowadzący


plan:

  •  max gł. 18metrów - czas ok.20 min, później wielopoziom do 6 metrów, przystanek, łączny czas max 60min. w
  • trakcie nurkowania zaplanowałem ćwiczenia z doskonalenia pływalności korzystając z okazji, że cała trójka miała aparaty foto.


Wszystko przebiega ok. do 31 minuty nurkowania. Cały zespół znajduje się przy niewielkim kawałku rafy na głębokości 15 metrów. Zaczynam własne ćwiczenie: zamknij - otwórz zawór butli. (ćwiczenie to wykonuję 3x w ciągu każdego nurkowania - sprawa jest bardzo prosta: sięgam do zaworu wykonuję 2 obroty w kierunku zamknięcia, następnie otwieram zawór - cały czas mam zawór otwarty w min 80%)

O tym, że wykonuję takie ćwiczenie nie poinformowałem pozostałych współnurkujących - robię to rutynowo na każdym nurkowaniu. Jest to druga próba na tym nurkowaniu. Cały czas byłem ustawiony twarzą do reszty grupy zajętej fotografią - dystans ok. 8metrów.

W chwili kiedy sięgałem do zaworu, przesunąłem ręką po wężu octopusa. Sekundę później słyszę silny wypływ powietrza zza głowy, równocześnie odrzuciło mi rękę od zaworu. Złapałem manometr - chcąc się upewnić, że to "poszło" coś na średnim ciśnieniu (pęknięty wąż wysokociśnieniowy powoduje na manometrze wskazanie "0 bar"). Nie musiałem sprawdzać - wypływ powietrza był na tyle silny, że obróciło mnie tyłem do grupy.

Odwróciłem się tak żeby widzieć co się dzieje u reszty: Michał - najbliżej znajdujący się nurek akurat odwrócił się żeby zasygnalizować stan powietrza. Pokazuje mi "mam 100bar", a ja mu "nie mam powietrza" - co spowodowało niezłe zaskoczenie, ale masa bąbli zza moich pleców potwierdzała, że coś nie gra.

W międzyczasie pozostała dwójka zaczyna mi się przyglądać, a Michał czeka...

Dopływam, zabieram mu octo i proszę żeby zakręcił mi butlę - przez cały czas miałem czym oddychać, ale bardzo mocno wzrosły opory oddechowe.

Kiedy reszta podejrzliwie mnie obserwując zorientowała się, że to jednak nie jakaś próba - ochoczo ruszyli mi na pomoc: złapali mnie pod ręce (albo raczej obezwładnili) i jak na komendę obaj pokazali znak "czy ok?" i zaczęli się wynurzać w rejonie gdzie manewrują łodzie...

Myślę: eee...nie chcę umierać w młodym wieku, przejechany przez łódkę w połowie nurkowania...       jakimś super chwytem podejrzanym na filmie z chyba J. Bondem, albo innym Bruce Lee wyrwałem im się i pokazuję "na dół" i ... o dziwo wszyscy grzecznie ruszyli w dół zostawiając mnie dyndającego na octo...

Kiedy już ustawiliśmy się i ustaliliśmy, że kończymy nurkowanie płynąc z prądem w kierunku naszej łodzi na gł. 6metrów - wszystko się uspokoiło. Zakończyliśmy nurkowanie w 40 minucie bez innych przygód.

Co sie stało?

Okazało się, że wąż octopusa wysunął się z okucia http://www.forum.jds.pl/album_view.php4?id=724 i to co w butli znalazło się w wodzie...

            Moja konfiguracja: butla z jednym zaworem, Ist Apeks DST a w nim 2x IIst, zasilanie suchacza, zasilanie jacketu, manometr.

            Trochę o wężach: używamy od 2 lat węży produkwanych przez zakład Piórewiczów. Wymieniamy je 4x w roku - średnio co 3 miesiące czyli ok. co ok. 150- 175 nurkowań.

            Wymieniamy je m.in. dlatego, że już po ok. 20-30 nurkowaniach pod ich pierwszą, zewnętrzną warstwą pojawiają się na całej długości niewielkie pęcherze powietrza.

            Nie dalej jak tydzień temu był u nas ktoś kto twierdził, że największym minusem tych węży jest to, że lubią "wyskoczyć" z okucia...
Potraktowaliśmy to wtedy jako dobry żart...

Problemy:

  •  pierwszy pojawił się kiedy chciałem zakręcić butlę - wypływ powietrza był na tyle silny, że skutecznie odrzucał mi rękę. Obydwa węże z drugich stopni wchodzą do Ist dokładnie w osi pokrętła zaworu butli, a dmuchało całkiem nieźle...
  • drugi to utrata kontroli nad grupą w momencie kiedy wypływ powietrza zadziałał jak napęd odrzutowy  - zamiast kontynuować obrót w stronę w która i tak się kręciłem - zacząłem odruchowo kontrować w przeciwną - straciłem częściowo kontrolę nad pozycją i przez chwilę nie mogłem zlokalizować gdzie jest reszta grupy...
  •  kolejny - kiedy grupa postanowiła mnie wyciągnąć na powierzchnię, zmieniliśmy głębokość z 15 na 7 metrów (potem dzielnie walcząc poprosiłem, żeby sie odwalili... ) zawór suchacza uwolnił sporo powietrza i ponowne zanurzenie uniemożliwiło wpompowanie czegokolwiek do suchara (do jacketu dmuchnąłem ustnie).


Ciekawostki:

  • Feralny wąż założyłem tydzień wcześniej - zrobiłem na nim 16 nurkowań.
  • W momencie wystąpienia awarii miałem w butli 160atm - nie wiem ile mogło upłynąć czasu do momentu zakręcenia butli - na powierzchni okazało się, że zostało w niej 50atm.
  • Okazuje się, że niektóre reakcje w sytuacjach awaryjnych odpowiadają dokładnie tym, których uczymy się w trakcie kursów: Michał kiedy rozumiał, że zabrałem mu octo, przeszedł niemal odruchowo do procedury "awaryjne wynurzenie na octo" z zastosowaniem wszystkich detali - na powierzchni nawet nie wiedział, że to zrobił...
  • wiele osób zakłada, że awaria nie może się przydarzyć przewodnikowi - "no bo przecież to instruktor..."
  • oczywiście zalałem sobie Ist słoną wodą, więc robiony tydzień wcześniej serwis trzeba będzie powtórzyć...


Już po całej "akcji" okazało się, że wcześniej, kiedy ja zachęcałem mojego przyszłego dawcę powietrza, żeby się nim podzielił reszta grupy zaczęła robić nam zdjęcia  bo do końca byli przekonani, że "coś wymyśliłem" i chcę sprawdzić Michała... co za banda...
 

 Pytanie:
Czy ktoś z Was ma podobne doświadczenia z wężami produkowanymi przez Panów Piórewiczów?
Właśnie wysyłam do nich zapytanie w tej sprawie - odp. przedstawię na forum.
 
 

Pozdrawiamy,    Dorota i Wojtek