Znaczenie głębokich przystanków bezpieczeństwa

Nowe podejście do profilu wynurzenia z nurkowań dekompresyjnych.

Dla zachowania jak największej zgodności z oryginałem oraz w celu możliwie dokładnego przekazania myśli autora poświęciłem styl oraz pozostawiłem oryginalną pisownię niektórych terminów.

Wszelkie prawa do wykorzystania niniejszego tłumaczenia w całości lub części do publikacji, kopiowania, wykorzystania w celach komercyjnych oraz dowolnych innych bez mojej pisemnej zgody są zastrzeżone. Można bezpłatnie sporządzić jeden wydruk do własnego użytku lub w celu szkolenia pod warunkiem zachowania oryginalnej treści niniejszego dokumentu. Prawa autorskie do oryginału należą do Richarda Pyle.

Jan Werbiński 2002-06-16

Początek tłumaczenia:

Skrócona wersja tego artykułu była początkowo umieszczona w czasopiśmie Deep Tech, 5:64; a pełna wersja opublikowana później w Cave Diving Group Newsletter, 121:2-5.


Autor: Richard L. Pyle
Tłumaczył: Jan Werbiński

Zanim zacznę wyjaśnijmy pewne rzeczy: jestem miłośnikiem ryb (np. ichtiologiem). W kontekście tego komentarza, to oznacza dwie rzeczy. Pierwsza, to znaczy, że spędzam ogromną ilość czasu pod wodą. Druga, jakkolwiek jestem biologiem i wiem całkiem wiele na temat fizjologii zwierząt, nie jestem ekspertem w fizjologii dekompresji. Miej te dwie rzeczy na uwadze, kiedy będziesz czytał to, co mam do powiedzenia.

Kiedyś, zanim koncepcja "nurkowania technicznego" istniała, zwykłem nurkować do głębokości 60-73 m. więcej razy niż mógłbym zapamiętać. Z powodu ogromnej ilości tych nurkowań po pewnym czasie zauważyłem pewne powtarzające się sytuacje (objawy). Całkiem często po tych nurkowaniach czułem pewne zmęczenie lub dyskomfort. Było jasne, że te po-nurkowe symptomy miały więcej do czynienia z nasyceniem gazem obojętnym niż ze zmęczeniem fizycznym lub ekspozycją na niższą temperaturę, ponieważ objawy były generalnie większe oraz było ich więcej po spędzeniu mniej niż godzinę w wodzie podczas nurkowania na 67 m. niż były by po spędzeniu 4-6 godzin na znacznie płytszych głębokościach.

Interesującą rzeczą było to, że te objawy nie występowały zawsze. Czasami ledwie czułem jakiekolwiek symptomy. Innym razem byłem tak śpiący po nurkowaniu, że miałem trudność by nie zasnąć jadąc do domu. Próbowałem skorelować rozległość i natężenie symptomów z dużą ilością czynników takich jak: stopień ekspozycji, ilość dodatkowego czasu, spędzonego na przystanku dekompresyjnym na 3,5 m, siłę prądu, przezroczystość wody, temperaturę wody, ile spałem noc wcześniej, poziom odwodnienia... sam dodaj więcej... ale żaden z tych oczywistych czynników nie wyglądał na mający cokolwiek do czynienia. W końcu wywnioskowałem, co to było - ryba! Tak, to prawda... Na nurkowaniach, na których łapałem ryby, zmęczenie po nurkowaniu prawie nie występowało. Na nurkowaniach, na których niczego nie łapałem symptomy były całkiem silne. Byłem bardzo zdziwiony jak silna była ta korelacja.

Problemem jednak było to, że to nie miało żadnego sensu. Dlaczego te symptomy miałyby mieć jakikolwiek związek z łapaniem ryb? W dodatku, oczekiwałbym znacznie silniejsze symptomy po nurkowaniach, na których łapałem ryby, ponieważ mój poziom zmęczenia podczas najgłębszej fazy tych nurkowań zwykle był większy (gonitwa za rybami nie zawsze jest łatwa). Była jednak jedna różnica. Widzisz, większość ryb ma wypełniony gazem wewnętrzny organ zwany pęcherzem pławnym - po prostu rybi regulator pływalności (zanurzenia). Jeżeli ryba zostanie wynurzona bezpośrednio z 70 m. na powierzchnię, to jej pęcherz pławny rozszerzy się około siedem razy i uszkodzi inne organy. Ponieważ zwykle chciałem utrzymać złapane ryby przy życiu, musiałem się zatrzymać w pewnym miejscu podczas wynurzania i chwilowo włożyć rybom igłę do zastrzyków podskórnych w pęcherz pławny wypuszczając nadmiar gazu. Na przykład, na typowym 67 metrowym nurkowaniu mój pierwszy przystanek dekompresyjny był zwykle w okolicach 17 m, ale głębokość, na której musiałem się zatrzymać z powodu ryby była w okolicach 42 m., Więc, za każdym razem, kiedy łapałem ryby mój profil wynurzenia zawierał dodatkowy 2-3 minutowy przystanek dużo głębiej niż mój pierwszy konieczny przystanek dekompresyjny. Niestety, to dalej nie miało sensu. Kiedy myślisz tylko w kontekście ciśnienia gazu rozpuszczonego [dissolved gas tensions] we krwi i tkankach (tak jak prawie każdy z dzisiejszych algorytmów dekompresyjnych), oczekiwałbyś więcej problemów z powodu dodatkowych przystanków dekompresyjnych, ponieważ więcej czasu spędza się na większych głębokościach.

Jako ktoś, kto ma tendencję do dawania większej wiary temu, co się rzeczywiście dzieje w świecie rzeczywistym niż temu, co powinno się zdarzyć w związku z teoriami, zdecydowałem się na rozpoczęcie dodawania głębokich przystanków do wszystkich moich nurkowań dekompresyjnych, obojętnie czy łapałem ryby, czy też nie. Zgadnij, co się stało. Moje symptomy zmęczenia praktycznie od razu znikły! To było po prostu cudowne! To znaczy, że zacząłem pracować popołudniami i wieczorami w dni, kiedy rano miałem głębokie nurkowanie. Zacząłem mówić ludziom o moim wspaniałym odkryciu, ale cały czas spotykałem się ze sceptycyzmem, a czasami nawet byłem pouczany przez "ekspertów" jak bardzo muszę być w błędzie. "To oczywiste", mówili mi, "powinieneś wynurzyć się z dużej głębokości tak szybko, jak to tylko możliwe, aby zminimalizować dodatkowe nasycenie gazem." Nie będąc osobą, która lubi konfrontacje, nikomu nie mówiłem o moich praktykach włączania tych "głębokich przystanków". Kiedy lata mijały, coraz bardziej byłem przekonany o wartości tych głębokich przystanków w zmniejszaniu prawdopodobieństwa choroby dekompresyjnej (DCS). We wszystkich przypadkach, gdzie miałem jakiekolwiek symptomy zmęczenia po nurkowaniu, począwszy od zmęczenia do bólu barku, a nawet do paraliżu w jednym przypadku, to wszystko było po nurkowaniach, na których nie robiłem głębokich przystanków dekompresyjnych.

Jako naukowiec z zawodu, czułem potrzebę zrozumienia mechanizmów leżących u podstaw obserwowanego fenomenu. Konsekwentnie zawsze byłem zaintrygowany przez oczywisty paradoks moich profili nurkowań dekompresyjnych. Wtedy zobaczyłem prezentację prowadzoną przez dr Dawida Younta w spotkaniu Amerykańskiej Akademii Nauk Podwodnych w 1989 r. Dla tych z Was, którzy nie znają, kim on jest, dr Yount jest profesorem fizyki na Uniwersytecie Hawajów i jednym z twórców Varying Permeability Model (VPM) - modelu wzoru do obliczania dekompresji. Ten model bierze pod uwagę obecność mikropęcherzyków [micronuclea] (bąbelki w fazie gazowej we krwi i pozostałych tkankach) oraz czynniki, które powodują ich zwiększanie i zmniejszanie się podczas dekompresji. Konkluzją jest to, że VPM zaleca początkowe przystanki dekompresyjne dużo głębiej, niż te sugerowane przez model dekompresji oparty o poprawiony algorytm Haldane (np. oparte na przedziałach tkanek). W końcu zaczęło to mieć dla mnie sens. (W celu zapoznania się z VPM przeczytaj rozdział 6 wydanej przez Best Publishing książki: Hyperbaric Medicine and Physiology, Yount 1988.)

Skoro już wiesz, że nie jestem ekspertem w fizjologii nurkowania pozwól, ze wyjaśnię, o co moim zdaniem chodzi w słowach, które wyedukowanym nurkom powinny być możliwe do zrozumienia. Najpierw, większość czytelników powinno mieć świadomość, że będące w naczyniach krwionośnych [intravascular] pęcherzyki są rutynowo wykrywane po większości nurkowań - nawet po tych "bezdekompresyjnych". Te bąbelki tam są - one po prostu nie zawsze prowadzą do symptomów choroby dekompresyjnej (DCS). Zatem: większość głębokich nurkowań dekompresyjnych prowadzonych przez nurków "technicznych" (w przeciwieństwie do nurków komercyjnych lub wojskowych) jest nurkowaniami zbliżonymi do nurkowań prawie saturowanych [very much sub-saturation]. Innymi słowy, mają stosunkowo krótki czas denny (uważam 2 godziny na 100 m za "krótki" czas denny w tym kontekście). Zależnie od głębokości i czasu nurkowania oraz użytej mieszaniny oddechowej, występuje relatywnie długie wynurzanie rozciągnięte pomiędzy dno profilu i pierwszy przystanek dekompresyjny, jak to wynika z jakiegokolwiek teoretycznego modelu dekompresji opartego na "przedziałach tkanek" [compartments]. Im krótszy czas denny, tym większe jest rozciągnięcie wynurzenia. Konwencjonalna mentalność utrzymuje, że "powinieneś wynosić się" z głębokiej wody tak szybko jak to tylko możliwe, aby zminimalizować dodatkowe nasycenie gazem. Wiele osób nawet wierzy, że powinieneś używać szybszej prędkości wynurzania podczas głębszej fazy wynurzania. Chodzi o to, że nurkowie rutynowo wynurzają się z relatywnie gwałtownym spadkiem w ciśnieniu otoczenia w stosunkowo krótkim czasie - po to, aby "wynieść się jak najszybciej" z głębokiej wody.

Wierzę, że tu właśnie jest problem. Być może to ma do czynienia z czasem wymaganym, aby krew przebyła całą drogę przez układ krążenia typowego nurka. Może jest to związane z małymi bąbelkami formującymi się, kiedy krew przepływa przez zastawki w sercu i rosnącymi z powodu dyfuzji gazu w otaczającej krwi. Jakakolwiek jest przyczyna fizjologiczna, wierzę, że pęcherzyki są formowane i/lub "zachęcone" do wzrostu rozmiarów podczas początkowej, bez zatrzymania fazy wynurzenia z głębokości. Nauczyłem się wiele o fizyce pęcherzyków w ciągu ostatniego roku, więcej niż to, do czego chciałbym się tu odnieść - zostawię to tym, którzy naprawdę rozumieją temat. Na teraz, powinienem powiedzieć, że to czy pęcherzyk wzrośnie, czy skurczy się zależy od wielu złożonych czynników, w tym wielkości samego pęcherzyka w danym momencie. Mniejsze pęcherzyki są bardziej zdolne do zaniku podczas dekompresji, większe pęcherzyki są bardziej zdolne do wzrostu i potencjalnie prowadzą do choroby dekompresyjnej. Zatem aby zminimalizować prawdopodobieństwo choroby dekompresyjnej jest ważne, aby utrzymać mały rozmiar pęcherzyków. Relatywnie szybkie wynurzenie z głębokiej wody do pierwszego wymaganego przystanku dekompresyjnego nie pomaga w utrzymaniu małych rozmiarów pęcherzyków! Przez spowolnienie początkowego wynurzania do pierwszego przystanku dekompresyjnego (np. przez dodanie jednego lub kilku głębokich przystanków dekompresyjnych), być może utrzymujemy mały rozmiar pęcherzyków, przez co mogą one zniknąć podczas pozostałych przystanków dekompresyjnych.

Jeżeli jest w tym jakakolwiek prawda, to podejrzewam, że ogromna zmienność w występowaniu choroby dekompresyjnej ma więcej do czynienia ze sposobem (kształtem profilu) wynurzenia z najgłębszej części nurkowania do pierwszego przystanku, niż z resztą profilu dekompresji. Choroba dekompresyjna jest wyjątkowo skomplikowanym fenomenem - bardziej skomplikowanym niż najbardziej zaawansowani fizjologowie nurkowania byli zdolni wyjaśnić. Nieszczęśliwym jest, że chyba nigdy nie zrozumiemy jej całkowicie, głównie, dlatego, że nasze organizmy są niewiarygodnie chaotycznym środowiskiem, ten poziom chaosu opóźni jakiekolwiek próby przewidywania, w jaki sposób unikać choroby dekompresyjnej. Ale myślę, że my, jako sub-saturacyjni nurkowie dekompresyjni możemy znacząco zredukować prawdopodobieństwo zachorowania, jeżeli zmienimy sposób, w jaki rozpoczynamy wynurzanie z głębin.

Niektórzy z Was myślą teraz: "ale on mówił, że nie jest ekspertem w fizjologii nurkowania - dlaczego mamy mu wierzyć?". Jeżeli tak myślisz, to dobrze - chcę abyś myślał dokładnie w ten sposób, ponieważ nie powinieneś wierzyć po prostu mnie. Więc dlaczego nie znajdziesz wrześniowego wydania periodyku Deep Tech z 1995 r (numer 3) i nie przeczytasz artykułu napisanego przez Bruce Weinke? Wiem, że on opisuje całkiem skomplikowane rzeczy, ale powinieneś czytać to w kółko aż zrozumiesz. Dlaczego nie zadzwonisz do Aqua Corps i nie zamówisz kasety nr 9 (Strategie Dekompresji Pęcherzyków) z konferencji tek.95 i nie posłuchasz Erica Maikena wyjaśniającego kilka rzeczy o fizyce gazów, których prawdopodobnie wcześniej nie wiedziałeś. Kiedy będziesz się z tym zapoznawać, dlaczego nie zamówić kasety z sesji "Zrozumienie Tabel Trimiksowych" podczas ostatniej konferencji tek.96? Możesz słuchać Andre Galerne (zwanego "ojcem trimiksu") mówiącego o tym, jak przypadki choroby dekompresyjnej zostały znacznie zredukowane, kiedy włączono dodatkowy głęboki przystanek dekompresyjny dodatkowo do tych, które były wymagane przez tabele. Na tej samej taśmie możesz posłuchać Jeana Pierra Imbert z COMEX-u (francuskiej, komercyjnej firmy nurkowej prowadzącej niektóre z najgłębszych nurkowań na świecie) mówiącego o zupełnie nowym sposobie widzenia profili dekompresyjnych, który włączał do planu nurkowania początkowe przystanki dekompresyjne znacznie głębiej niż wymagała większość tabel. Dlaczego nie zapytasz Georga Irvine, co miał na myśli, kiedy powiedział, że dodaje "trzy lub cztery krótkie głębokie przystanki do planu dekompresji przed pierwszym przystankiem zalecanym przez każdy z programów do obliczania dekompresji" w styczniowym wydaniu Deep Tech z 1996 roku (wydanie 4)? Jeżeli to nie wystarczy, to sprawdź artykuł dr Petera Bennetta z magazynu Alert Diver nr styczeń/luty 1996, mówi tam praktycznie o tym samym w kontekście nurkowania rekreacyjnego. Jeżeli chcesz przeczytać artykuł, który naprawdę "otworzy oczy" poszukaj raportu na temat zwyczajów rybaków w cieśninie Torres wydanego przez Le Messurier and Hills (wymienionego w referencjach na końcu tego artykułu). Lista jest długa. Chodzi o to, że nie wygląda abym był jedynym broniącym głębokich przystanków dekompresyjnych.

Wciąż jesteś sceptykiem? Pozwól, że zapytam Cię o to: Czy wierzysz, że tak zwane "przystanki bezpieczeństwa" po tak zwanych nurkowaniach "bezdekompresyjnych" są użyteczne w zmniejszeniu prawdopodobieństwa choroby dekompresyjnej? Jeżeli nie, to powinieneś spojrzeć na statystyki przygotowane przez Diver's Alert Network. Jeżeli tak, to już stosujesz "głębokie przystanki" na nurkowaniach "bezdekompresyjnych". Jeżeli to sprawia, że czujesz się lepiej, to zastosuj dodatkowe głębokie przystanki, które będziesz robił zanim wynurzysz się do pierwszego "wymaganego" przystanku dekompresyjnego. Pomyśl o tym w ten sposób: twój pierwszy "wymagany" przystanek dekompresyjny jest funkcjonalnym ekwiwalentem powierzchni na nurkowaniu, które zostało przeprowadzone do absolutnego maksymalnego limitu "bezdekompresyjnego" czasu dennego. Nie pomyślałbyś tak: "przystanek bezpieczeństwa" nurkowania "bezdekompresyjnego" powinien być najważniejszy po nurkowaniu wykonanym do końca czasu bezdekompresyjnego?

Niektórzy z was mogą myśleć: "już robię przystanki bezpieczeństwa na moich nurkowaniach dekompresyjnych - zawsze zatrzymuję się 3 lub 6 metrów głębiej niż mój pierwszy wymagany przystanek." Jakkolwiek jest to krok we właściwym kierunku, to nie jest to, o czym tu mówimy. "Dlaczego nie?"- pytasz, "robię mój przystanek bezpieczeństwa na bezdekompresyjnych nurkowaniach na 6 metrach. Dlaczego nie miałbym robić mojego głębokiego przystanku bezpieczeństwa 6 metrów poniżej mojego pierwszego wymaganego przystanku?". Powiem ci, dlaczego - ponieważ przystanek bezpieczeństwa ma zapobiegać powiększaniu się pęcherzyków, a powiększanie się ich jest częściowo funkcją zmiany w ciśnieniu otoczenia, a nie funkcją liniową metrów głębokości. Przypuśćmy, że po nurkowaniu do 25 metrów zrobisz przystanek bezpieczeństwa na 6 metrach. Dobrze, ciśnienie na powierzchni jest 1 ATA. Ciśnienie na 25 metrach to około 3,5 ATA. Zastane ciśnienie na przystanku bezpieczeństwa na 6 metrach to 1,6 ATA - co reprezentuje mniej więcej połowę pomiędzy 3,5 ATA a 1 ATA. Teraz przypuśćmy, że jesteś na nurkowaniu do 60 m, (około 7 ATA) a Twój pierwszy wymagany przystanek dekompresyjny jest na 15 metrach (około 2,5 ATA). Środek ciśnienia otoczenia pomiędzy tymi dwoma przystankami to 4,75 ATA, lub około 37,5 metra. Zatem na tym nurkowaniu powinieneś wykonać swój głęboki przystanek dekompresyjny na głębokości około 38 metrów - dokładnie głębokość, na której zwykle wbijałem igłę w moje małe rybki.

Ale oczywiście fizyka i fizjologia są znacznie bardziej skomplikowane. Może się okazać, że pośrednie punkty w ciśnieniu otoczenia nie są idealną głębokością dla przystanków bezpieczeństwa - faktycznie, mogę Ci powiedzieć będąc prawie pewnym, że nie są. Z tego, co rozumiem na temat opartych na pęcherzykach modeli dekompresji, początkowe przystanki dekompresyjne powinny być raczej funkcją absolutnych zmian ciśnienia otoczenia, zamiast zmian proporcjonalnych i dlatego powinny być nawet głębiej niż punkt pośredni ciśnienia otoczenia dla większości naszych nurkowań dekompresyjnych. Niestety, poważnie wątpię, że komputery dekompresyjne zaczną uwzględniać algorytmy oparte na modelu pęcherzykowym, co najmniej w jego kompletnej formie. Do tego czasu my, nurkowie dekompresyjni potrzebujemy prostej metody, którą można zastosować bez użycia mocy obliczeniowej komputera. Być może idealną metodą mogłoby być po prostu zwolnienie prędkości wynurzania podczas głębokiej części wynurzania. Niestety, to jest raczej trudne do zrobienia - zwłaszcza w toni. Zamiast tego myślę, że powinieneś dodać jeden lub kilka dyskretnych, krótkich przystanków, aby podzielić te długie wynurzenia. Czy to jest fizjologicznie właściwe, czy nie, powinieneś myśleć o tym jak o odpoczynkach umożliwiających Twojemu ciału "nadążenie" za zmianami ciśnienia.

Oto jest moja metoda stosowania głębokich przystanków bezpieczeństwa:

  1. Oblicz profil dekompresji planowanego nurkowania używając dowolnego programu, który normalnie używasz.
  2. Weź odległość pomiędzy denną (głęboką) częścią nurkowania (w czasie, kiedy rozpoczynasz wynurzanie) i pierwszym "wymaganym" przystankiem dekompresyjnym i znajdź punkt środkowy. Możesz użyć punkt środkowy w ciśnieniu absolutnym, jeżeli chcesz, ale dla większości nurkowań o stopniu trudności i głębokości typowych dla nurkowań technicznych, punkt środkowy dla liniowej odległości jest wystarczająco blisko i jest łatwiejszy do obliczenia. Ta głębokość będzie Twoim pierwszym głębokim przystankiem dekompresyjnym, który powinien trwać około 2-3 minuty.
  3. Ponownie oblicz profil dekompresji przez dołączenie przystanku bezpieczeństwa w profilu (większość programów umożliwia obliczenia nurkowań wielopoziomowych - multilevel).
  4. Jeżeli odległość pomiędzy Twoim pierwszym głębokim przystankiem bezpieczeństwa i pierwszym "wymaganym" przystankiem jest większa niż 10 metrów, to dodaj drugi głęboki przystanek bezpieczeństwa w punkcie środkowym pomiędzy pierwszym głębokim przystankiem a przystankiem "wymaganym".
  5. Powtarzaj, jeśli to konieczne dopóki odległość pomiędzy ostatnim głębokim przystankiem bezpieczeństwa a pierwszym wymaganym będzie mniejsza niż 10 metrów.

Przykładowo załóżmy, że chcesz wykonać nurkowanie trimiksowe na 100 m., a twój komputerowy program dekompresyjny mówi, że pierwszy "wymagany" przystanek dekompresyjny jest na 33 metrach. Powinieneś ponownie obliczyć profil po dodaniu krótkiego (2 minuty) przystanku na 66 metrach, 50 metrach i 41 metrach. Oczywiście, ponieważ oprogramowanie w twoim komputerze bierze pod uwagę, że w dalszym ciągu nasycasz się gazem podczas tych przystanków, reszta obliczonego czasu dekompresji będzie trochę dłuższa niż byłaby gdybyś nie dodał tych przystanków. Jakkolwiek, zgodnie z moim doświadczeniem, jak i z doświadczeniem wielu innych, zmniejszenie prawdopodobieństwa choroby dekompresyjnej dalece przeważy koszt dodatkowego czasu dekompresji. Idąc dalej powiedziałbym, że zalety tych głębokich przystanków bezpieczeństwa są tak duże, że mógłbyś nawet zredukować całkowity czas dekompresji (np. robiąc krótsze przystanki na małej głębokości) i wciąż mieć niższe prawdopodobieństwo choroby dekompresyjnej - ale do czasu, kiedy ktoś dostarczy mi więcej dowodów na wsparcie tej tezy, powinieneś zdecydowanie przestrzegać reguł i odczekać dodatkowy czas podczas dekompresji. Jeden końcowy punkt. Jak ktokolwiek, kto czyta moje publikacje na internetowych forum nurkowych już wie, jestem zdecydowanym obrońcą osobistej odpowiedzialności w nurkowaniu. Jeżeli zdecydujesz się użyć moich rad i dołączyć głębokie przystanki bezpieczeństwa do swoich nurkowań dekompresyjnych, to świetnie. Jeżeli zdecydujesz się kontynuować generowane przez twój komputer profile dekompresyjne, to też dobrze. Ale cokolwiek zrobisz, jesteś kompletnie i całkowicie odpowiedzialny za cokolwiek, co ci się stanie po wodą! Jesteś ssakiem lądowym - nie masz czego szukać pod wodą. Jeżeli nie możesz zaakceptować odpowiedzialności, to trzymaj się z dala od wody. Jeżeli będziesz miał chorobę dekompresyjną po nurkowaniu, na którym zastosowałeś głębokie przystanki dekompresyjne wg metody sugerowanej przeze mnie, to będzie to wyłącznie twoja wina spowodowana tym, że byłeś na tyle głupi, że stosowałeś się do porad na temat dekompresji udzielonych przez miłośnika ryb!

Literatura:
  • Bennett, P.B. 1996. Rate of ascent revisited. Alert Diver, January/February 1996: 2.
  • Hamilton, B. and G. Irvine. 1996. A hard look at decompression software. DeepTech, No. 4 (January 1996): 19- 23
  • LeMessurier, D.H. and B.A. Hills. 1965. Decompression sickness: A thermodynamic approach arising from a study of Torres Strait diving techniques. Scientific Results of Marine Biological Research. Nr. 48: Essays in Marine Physiology, OSLO Universitetsforlaget: 54-84.
  • Weinke, B. 1995. The reduced gradient bubble model and phase mechanics. DeepTech, No. 3 (September 1995): 29-37.
  • Yount, D.E. 1988. Chapter 6. Theoretical considerations of Safe Decompression. In: Hyperbaric Medicine and Physiology (Y-C Lin and A.K.C. Niu, eds.), Best Publishing Co., San Pedro, pp. 69-97.

Chciałbym podziękować Erikowi Maikenowi za wyjaśnienie mi fizyki pęcherzyków oraz za dodanie teoretycznych fundamentów do moich głupich idei.

Koniec tłumaczenia

Z języka angielskiego przełożył Jan Werbiński