Postępowanie przy zatruciu tlenem w wodzie
Tekst pochodzi z grupy dyskusyjnej pl.rec.nurkowanie, a
temat "Toksyczność tlenowa"
Data: 9 lipca 2002
Użytkownik Karol napisał w wiadomości.
> Hm , hm ! To nie całkiem tak wygląda. Rzeczywiście
delikwent wypluje ustnik, gdy rozpoczną się konwulsje
tlenowe, ale nie zalewa płuc, ponieważ zarówno w
trakcie "fazy tonicznej" jak i kolejnej "fazy
klonicznej" ofiara ma zaciśniętą krtań i woda do
płuc się nie dostanie. Całość trwa około 1,5mim - 2min.
Nawet jeżli będą obie fazy trwały 3 minuty to tkanki i
tak są przesycone tlenem, więc żadnych uszkodzeń CNS
nie bywa. Jeśli inni zauważą, co się z ofiarą dzieje
i wiedzą jak postąpić (wsadzić w usta swój automat i
czekać na tej samej głębokości na zakończenie
konwulsji tlenowych - po ich zakończeniu delikwent
zacznie oddychać) to uratują go bez specjalnych następstw
tego zdarzenia. W ten sposób uratowano ostatnio doświadczonego
nurka w Chorwacji.
Karol
No i co ja mam na to napisać..? Szczerze mówiąc
opadają mi ręce. Z Twojego postu wynika, ze to po
prostu bulka z masłem... że Cię zacytuje: "hm, hm
to nie całkiem tak wygląda." To w ogóle tak nie
wygląda!
PRZESTRZEGAM CIEBIE JAK I INNYCH CZYTELNIKÓW TEJ
GRUPY PRZED TRAKTOWANIEM TOKSYCZNOŚCI TLENOWEJ I DRGAWEK
TLENOWYCH, JAKO CZEGOŚ, Z CZEGO MOŻNA WYJŚĆ - "bez
specjalnych następstw tego zdarzenia"!!!.
Drgawki tlenowe są jednym z najbardziej niebezpiecznych
stanów jaki może przydarzyć się pod woda!!!
Kończą się one w znakomitej większości przypadków
ŚMIERCIĄ PRZEZ UTONIĘCIE!!!
A teraz do rzeczy:
1. Drgawki a skurcz krtani.
Postulowany - to właściwe słowo - POSTULOWANY
mechanizm drgawek tlenowych porównuje się do uogólnionego
napadu padaczkowego (niekontrolowane, masywne wyładowania
neuronów mózgu w odpowiedzi na bodziec uszkadzający -
objawiające się m in. utratą przytomności i skurczami
mięśni typu toniczno - klonicznego (grand mal).
Dla
wyjaśnienia:
- skurcz toniczny - skurcz polegający na skurczu mięśnia
i pozostania w tej fazie - bez fazy relaksacji (wyprężenie,
sztywność),
- skurcz kloniczny - nieefektywny (nie wykonany w pełnym
zakresie, niezdolny do wykonania pracy) skurcz mięśnia
wraz z następową relaksacja mięśnia (nieefektywne drżenia).
a. Woda może dostać się do płuc już w fazie
przedtonicznej - czyli jeszcze przed wystąpieniem I
okresu drgawek (tonicznego) lub klonicznej (nr II) -
gdzie między fazami skurczy mięśniowych występują
fazy relaksacji.
b. Skurcz krtani - ustępuje w fazie klonicznej.
c. wobec powyższego - w przypadku wyplucia ustnika WODA
DOSTAJE SIE DO PLUC - przerywając/upośledzając wymianę
gazowa.
2. Drgawki tlenowe a mechanizm padaczki:
Przyczyna drgawek tlenowych jest inna niż przyczyna 'nie
nurkowych' napadów padaczkowych:
- a. samo ograniczają się, ale:
-
b. mogą trwać dłużej niż te wspomniane 2-3 min,
-
c. mogą trwać aż do ustania działania czynnika
sprawczego (tu hiperoxi) - co ma szereg potwierdzeń w
literaturze (szybkie ustępowanie drgawek po zmniejszeniu
ekspozycji tlenowej)
- d. samoistnie ustępując często kończą się dalszym
stanem bezprzytomności a W SADZENIE NIEPRZYTOMNEMU lub
DRGAJĄCEMU, AUTOMATU W PYCHO I SKUTECZNE PRZYTRZYMYWANIE
GO W BUZI (nieprzytomny ma wiotkie mięśnie) jest
praktycznie niemożliwe.
3. Uszkodzenia CSN a przesycenie tlenem:
Ze względu właśnie na ów nadmiar tlenu tkanka mózgowa
jest uszkadzana - to hiperoksia wywołuje przecież
pierwotnie wystąpienie napadu drgawek. Dodatkowo ze względu
na wysokie pO2 przepływ mózgowy zmniejsza się o 25-30%
- zmniejszenie dostawy glukozy i O2 - co może w danych
warunkach nie pozbawia mózg tlenu (nadmiar O2
rozpuszczony w surowicy), ale na pewno zmniejsza ilość
dowożonych substratów energetycznych (glukozy), bez których
cały O2 można o kant tyłka rozbić (mózg nie ma żadnych
rezerw energetycznych). Dodatkowo napady drgawek (a wiec
fale wyładowań elektrycznych w mózgu) powodują olbrzymi wzrost zużycia O2 i glukozy - wprawiając w
ruch błędne koło (hipoksja i brak substratów odżywczych
- uszkodzenie - dalsze wyładowania - dalszy wzrost zużycia
glukozy i O2 - dalsza hipoksja i brak substratów). Pamiętaj
też - ze podczas napadu konwulsji (nawet w przypadku
otoczenia gazowego, nie wodnego) nie ma efektywnej
wymiany gazowej - przepona nie pracuje efektywnie.
Dlatego też stan drgawek tlenowych jest wkrótce stanem
HIPOKSYCZNYM dla mózgu - i chyba dlatego się samo ogranicza (spadek dostępnego O2 - brak bodźca
uszkadzającego - brak wyładowań - brak drgawek.)
> W trakcie konwulsji pod żadnym pozorem nie wolno
ofiary ciągnąć do góry ! Nastąpi barotrauma płuc !
4. Drgawki a UCP.
Fazę toniczna mało kto rozpozna pod woda. To, co zwraca
uwagę to faza kloniczna (drżenia)- a wtedy już ryzyko
barotraumy jest minimalne (fazy rozluźnienia mięśni).
Czekanie na zakończenie drgawek i próby wsadzenia własnego
automatu w usta są tak nieskuteczne jak i zbędna strata
czasu - zważywszy, ze ofiara jest już
najprawdopodobniej podtopiona.
Przede wszystkim trzeba myśleć. Jeśli wypadek
dotyczył opisywanej wcześniej przeze mnie sytuacji (tj.
90m na powietrzu) to wg mnie trzeba natychmiast rozpocząć
kontrolowane awaryjne wynurzanie - wyjście z 90 to nie
rzut beretem! Zmiany objętości na dużych głębokościach
są znikome - tu wiec Twoja rada Karolu o nie wyciąganiu
nurka od razu jest mało przemyślana. (Nawet przy
skurczu krtani ryzyko UCP jest znikome - jeśli na 90m
nurek miał zamknięte w płucach np. 3 l powietrza, to
po wynurzeniu na 40m objętość wzrośnie do 6l. Z taką
objętością płuca nurka sobie spokojnie poradzą, a
awaryjne wynurzenia do tej głębokości zajmie jakieś
min. 3 minuty - czas może wystarczający do zaprzestania
drgawek - spadnie wszak tez pO2!.)
Co innego przekroczenie MOD-u na EAN-ie. Tu w granicach
20-30 m powierzchnia jest względnie blisko, margines
czasu nieco większy, ale szansa na DCS/UCP też. Ale i w
takim wypadku nie ma co czekać na zakończenie drgawek i
próbować wsadzenia automatu, tylko natychmiast rozpocząć
kontrolowane wynurzanie na powierzchnie (no dobrze jak
ktoś jest bystrzak niech zaczyna natychmiast po fazie
tonicznej). Szkoda czasu. Nawet, jeśli UCP czy DCS się
wydarzy - to w większości przypadków jest uleczalna.
Utoniecie zaś nie jest. I tego uczą na dobrych kursach
dobrzy instruktorzy...
5. Jak wiec zachowywać się w przypadku drgawek
tlenowych partnera?
Na stronie DAN-u można znaleźć odpowiednie zalecenia,
które DAN cytuje za organizacja mająca największe doświadczenie
praktyczne w wypadkach toksyczności tlenowej w wodzie -
mianowicie US Navy. W skrócie założenia są następujące:
a. ZAPOBIEC UTONIECIU! - (kontrolowane awaryjne
wynurzenie z nieprzytomnym nurkiem)
b. nie dopuścić do powstania DCS, UCP (kontrolowane
awaryjne wynurzenie raz jeszcze)
c. nie wkładać do ust wyplutego ustnika (strata czasu,
minimalne szanse powodzenia)
Zainteresowanych szczegółami odsyłam do DAN i US Navy.
Myślę, ze na liście są osoby, które swe przemyślenia
i strategie postępowania w wymienionym przypadku maja
poparte rzeczywistym doświadczeniem. Może się podzielą?
Moje przemyślenia
skracają się do 2
sposobów akcji:
I. - jak bardzo głęboko - to bez mitrężenia czasu
kontrolowane wynurzenie do góry,
II. jak względnie płytko (zakresy MOD-ow EAN-u) -
ewentualna próba 1-krotnego wsadzenia automatu do pysia
(jeśli wypadł), a później bez względu na wynik
kierunek powierzchnia w sposób kontrolowany..
III. Na powierzchni podanie O2 - (tak!) - bowiem
najprawdopodobniej hiperoksja podczas trwania akcji
ratowniczej zamieni się w hipoksje i/lub DCS, UCP a
wiec stany
IV. NAJWAŻNIEJSZA - NIE DOPUSZCZAC DO WYSTAPIENIA
DRGAWEK!!!
Czyli planowanie, nie przekraczanie MOD-ów, nie
przekraczanie pO2 >1,4-1,6; nie nurkowanie głęboko
na powietrzu, używanie odpowiednich mieszanek.
Na zakończenie dodam, ze informacje które podał
Karol odnoszą się do hiperoksji w komorze
hiperbarycznej i są błędnie przenoszone na sytuacje
drgawek tlenowych w wodzie. O ile w typowych warunkach
tlenowego leczenia hiperbarycznego komory (pO2 2,2-2,6
ata) drgawki są poznane, przebadane, rzadkie (1-1.3 na
10000 sprężeń) o tyle są dużą niewiadomą w wodzie.
Np. wiadomo, ze występują częściej -ale nie wiadomo o
ile częściej. Wiadomo, że tzw. aura tlenowa występuje
rzadziej - ale nie wiadomo o ile rzadziej (przynajmniej
ja nie dotarłem do takich informacji - jeśli ktoś z
Grupowiczów wie, to proszę niech mi da znać.). W sumie
nie odkryto jeszcze dużo o toksyczności tlenowej - a
sprawa znana jest już blisko 125 lat (efekt Paula Bert'a - 1878r.).
Na razie tylko hipotezy i empiryczne mechanizmy. (Podobnie
jak moje hipotetyczne rozważania na temat ratowania
nurka w zatruciu tlenowym. Osobiście uważam, że jest
prawie niemożliwie wyjść z sytuacji opisanej przeze
mnie w poprzednim poście z życiem - tj. drgawki na dużej
głębokości - co potwierdza się w statystykach wypadków
nurkowych spowodowanych przez hiperoksię.)
Jeszcze raz apeluje o nie lekceważenie zatrucia
tlenowego. Drgawki same w sobie może nie powodują trwałego
uszczerbku na zdrowiu, ale w połączeniu z woda są
praktycznie zawsze śmiertelne!
Pozdrawiam serdecznie, Sly
Dodatkowo zamieszczam sposób postępowania zaczerpniety z podręcznika
PADI DSAT Tec Deep Diver.
"Konwulsje partnera pod wodą.
Gdy partner z zespołu nurkowego doznaje konwulsji pod wodą, bezpośrednim zagrożeniem jest jego utonięcie. Podobnie jak w każdej sytuacji ratowniczej, twoje postępowanie zależy od okoliczności i środków jakie masz do dyspozycji. Bywają one tak różne, że nie ma żadnej “standardowej” procedury postępowania w takiej okoliczności; musisz rozważyć możliwości działania i postępować według swojego uznania.
Jeśli możliwe, utrzymuj drugi stopień automatu w ustach partnera, gdyż to minimalizuje ryzyko jego utonięcia, lecz jeśli mu wypadnie – prawdopodobnie nie będziesz w stanie włożyć go z powrotem. Jeśli partner zaczyna się zanurzać, przed rozpoczęciem asystowania mu - przełącz się na gaz z cylindrów na plecach by zmniejszyć ryzyko toksyczności tlenowej w czasie twojego zanurzania. Troszcz się o siebie, ponieważ jeśli znajdziesz się w kłopotach, nie będziesz mu mógł pomóc a i tobie nie będzie miał kto.
Priorytetem jest dostarczenie nurka na powierzchnię, może to nie być prostym zadaniem, szczególnie gdy masz do odbycia dekompresję. Jeśli macie nurków zabezpieczających, to oni zabiorą go na powierzchnię i rozpoczną czynności ratownicze. Z wyciąganiem na powierzchnię powinniście poczekać do ustąpienia konwulsji, w czasie wynurzania pamiętajcie o trzymaniu jego głowy do góry aby utrzymać otwarte drogi oddechowe. Zaleceniem jest aby nie zrzucać jego balastu przed dotarciem na powierzchnię, gdyż w przeciwnym przypadku możecie stracić kontrolę nad szybkością jego wynurzania.
Przy braku nurków zabezpieczających, w sytuacji gdy jesteś pod koniec dekompresji i masz małe ryzyko choroby dekompresyjnej, możesz podjąć decyzję o wcześniejszym wynurzeniu. Gdy twoje ryzyko jest duże, gdy masz przed sobą długą dekompresję lub nawet jej nie rozpocząłeś, twoje możliwości wyboru są ograniczone. Lecz nawet wtedy wynurzenie się na powierzchnię może być jedynym rozwiązaniem. Musisz wybrać – narażenie się na ryzyko choroby dekompresyjnej (zwykle wyleczalnej) i danie szansy (bez całkowitej pewności) na zachowanie partnera przy życiu. Jest to twoja decyzja — i nie jest ona łatwa."
Chętnie zamieszczę informację z podręcznika INTD, może ktoś
takową posiada.
|