Mahmoud i kontrola ciśnienia
Misio i ja byliśmy jedynymi ludźmi nurkującymi z Coloną, którzy chcieli płynąć na Thistlegorm, dlatego zostaliśmy "oddelegowani" do innej bazy. Zerwaliśmy się po trzeciej rano, o czwartej byliśmy w porcie Travko. Łódka podpłynęła o 4:40! Przyzwyczajony przez Colonę do punktualności od 4:20 kląłem w głos (na szczęście poza Misiem nikt nie rozumiał, a Misio rozumiał i przekleństwa i moje motywy). Na łódce była mniej więcej dziesięcioosobowa grupa Anglików, jak się później okazało, poza jednym, wszyscy mieli OWD i po kilka nurkowań za sobą. Można by się tutaj wdać w dyskusję, czy ludzie z takim doświadczeniem powinni nurkować na wraku - ale wiadomo - biznes is biznes a w Morzu Czerwonym nurkuje się łatwo. Mniej więcej godzinę przed przypłynięciem na miejsce obudził się Mahmoud.
Mahmoud prezentował się okazale. Niebieska koszulka z napisem "Total Dive"
szykowne okulary i nażelowane długie włosy spięte w kitkę. Pierwszym odruchem
na jego widok, była chęć podarowania mu kasety z muzyką disco polo, niestety,
nie miałem żadnej przy sobie. Mahmoud długo nie ponosił swojej pięknej
koszulki (może nie chciał jej pobrudzić) tak że na omówieniu mogliśmy podziwiać
jego potężne muskuły - taaak Mahmoud wyglądał imponująco.
Wskoczyliśmy do wody, spojrzałem w dół i zobaczyłem wrak - zatkało mnie....
Podczas drugiego zanurzenia na linie było luźniej, ale profilaktycznie
nie zbliżałem się do niej. Popłynęliśmy nad kadłubem a potem odbiliśmy
w kierunku lokomotywy. Zgodnie z omówieniem mieliśmy przepłynąć 10m nad
nią ale Mahmoud zobaczył skorpenę i ściągnął całą grupę na 30m (pierwszy
nur był na 25m). Potem w miejscu rozerwania kadłuba przecisnął się przez
otwór o wys. 50-60cm do wnętrza statku. Wszyscy wgramolili się za nim a
mi się nie udało. Kieszenie z balastem i strzemiączko INT uniemożliwiły
mi ten manewr.
W okolicach liny dostrzegłem nasza grupę, podpłynąłem do Mahmouda i pokazałem mu że mam 70 atm. Mahmoud nie zwrócił na to uwagi, wyraźnie się ucieszył i pokazał mi, że za dużo pakuję i dlatego nie zmieściłem się w dziurę, ja mu pokazałem, że za dużo jem (co było szczerą prawdą) i ta miłą podwodną pogawędką zamknęliśmy raz na zawsze, kwestię zostawienia mnie samego na wraku, który widziałem pierwszy raz w życiu). Może byśmy sobie zresztą coś jeszcze pokazali, ale w tym momencie jednemu z Anglików skończyło się powietrze (byliśmy na ok. 20m) Mahmoud profesjonalnie podał mu swój octopus i....zamiast się wynurzać popłynął dalej (bo chciał nam jeszcze coś pokazać). Chłopak, który wisiał na jego octo z przerażenia ledwo ruszał płetwami. Misio miała już deco (nurkowaliśmy ostro od 5 dni i byliśmy mocno nasyceni) na szczęście w jej butli było jeszcze ponad 100atm. "Niestety" Mahmoudowi nie udało się pokazać nam tego co chciał, bo jedna Angielka zaczęła go szarpać za płetwę i pokazywać ze ma w butli 20 atm. Wróciliśmy do liny i rozpoczęło się wynurzanie, tradycyjnie trzymałem się od liny z dala. Wszyscy powyskakiwali z wody, o przystanku bezpieczeństwa nikt im nie przypomniał. Pod woda został Mahmoud, ten jeden Anglik (ten jeden który był opływany), Misio i ja. Misio miał stać 9 min na 3m. Po 5 min skończyło mi się powietrze musiałem ją zostawić, zaraz po mnie z pustą butlą wynurzył się Mahmoud. Misio po odbyciu deco wynurzyła się z Angolem, on też miał butlę wyczyszczoną do zera. W sumie 5 osób wynurzyło się z pusta butlą (ten, któremu skończyło się powietrze na 20m, dziewczyna która miała 20atm na 20m, Mahmoud, Angol, który został z Magdą i ja). Tylko Mahmoud i my mieliśmy komputery. I co Wy na to? kivi 9 maja 2002
Allach musi bardzo lubić Mahmouda.
Jan Werbinski
|