Deep Air - kilka uwag
Nie wiem, jak bym się zachował widząc opadającego w wielki błękit na
powiedzmy 60m partnera, czy "przygodnego nurka w toni". A na 70m?
A jeśli on ciągle opada, choć jest tuż tuż... ale ciągle kilka metrów poniżej?
Czy
Jedni by mnie mieli za bohatera, inni za idiotę, a pewnie większość dywagowałaby o wydarzeniach, o których nie miałaby pojęcia. Tak na marginesie - ktoś mądry kiedyś powiedział: wybierając partnera nurkowego zastanów się, czy powierzyłbyś mu życie - bo właśnie to czynisz. To niestety również pewien , zwykle pomijany milczeniem, aspekt radosnych nurkowań z partnerem poznanym przy wczorajszym ognisku czy dzisiejszym beeroxie. Chylę czoła przed pionierami nurkowania w ogóle, nurkowań głębokich na powietrzu i wytyczającymi nowe kierunki nurkami technicznymi eksperymentującymi na różnych mieszankach, układach oddechowych i swoich organizmach. Nie zadaję pytań typu po co nurkować tak głęboko. Każdy , kto to robi ma swoją odpowiedź, szanuję je wszystkie, choć wiem, że wielu i tak ich nie zrozumie. Lista tych, którzy realizując swoją nurkową pasję złożyli ofiarę najwyższą
jest bardzo długa. Zaczyna się pewnie- umownie- od bosmana Farguesa i nie
skończy się nigdy. Niestety, tak musi być, by inni mogli nurkować bezpiecznie.
Trywializując -deep air to dla mnie tak jak ściganie się samochodem na trzecim biegu - świadome odrzucenie środków technicznych umożliwiających jazdę szybszą, bezpieczniejszą i bardziej komfortową - niektórych widać podnieca wycie wołającego o litość silnika. I znów na marginesie: Świat preferuje względnie płytkie nurkowania w ciekawych wodach typu "akwarium z rybkami". Na tej liście ktoś porównał ten rodzaj nurkowania do pobytu w obozie... W Stanach podobno 55% nurkowań rekreacyjnych odbywa się na nitroksie, poniżej 40m powszechnie używa się trimiksów. A ja jestem przekonany, że już niedługo rekord głębokości nurkowania na powietrzu / nawet mnie nie interesuje jaki / będzie należeć do Polaka. Mamy już przecież rekordzistę świata w siedzeniu na słupie i najdłuższy nadal eksploatowany most drewniany w Europie /tyle, że go Niemcy zbudowali i zapomnieli wysadzić -:). Podziw jaki w niektórych środowiskach budzą zejścia na 80+m na powietrzu dla mnie jest gloryfikacją niekompetencji, apoteozą głupoty i braku szacunku dla bliskich. Znów trywializując myślę, że ma coś wspólnego z milczącą akceptacją /w niektórych kręgach/ siadania za kółkiem po kielichu. Uprzedzając komentarze - schodziłem kilkakrotnie na siedemdziesiąt parę
metrów, na ruskim automacie i bez jacketu, było to wiele lat temu, gdy
byłem silny, młody i głupi, dziś tych nurkowań się wstydzę i na powietrzu
nie zejdę poniżej 50m. I nie rozporządzenie, skądinnąd fatalne, o tym zdecydowało.
Pozdrawiam wszystkich bez względu na osiągniętą głębokość i stosowany czynnik oddechowy oxy |